Zarys problemu

2 Kor. 13:5 Badajcie samych siebie, czy jesteście w wierze, samych siebie doświadczajcie. Czy nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba że zostaliście odrzuceni.

Nie jest dobrze podawać tran ukąszonemu przez jadowitego węża, czy też krople do oczu choremu na raka. W świecie medycyny błędna diagnoza owocuje złą metodą leczenia i w konsekwencji zastosowaniem środków nieadekwatnych do źródła problemu.

Za doskonały tego przykład służy niewłaściwe rozpoznanie choroby psychicznej jako psychologicznej reakcji na zaburzenia somatyczne. Czyli człowiek chory umysłowo traktowany jest jak zdrowy zaś leczona jest domniemana dolegliwość fizyczna wywołująca ból i cierpienie. Profesor Janusz Heritzman, autorytet w dziedzinie psychiatrii określa to następująco:

„Wynika to z pewnego diagnostycznego uproszczenia, w którym na pierwszym planie stawia się często bardzo ekspresyjny stan psychiczny towarzyszący chorobie somatycznej. Najczęściej brakuje przeprowadzenia pełnej, całościowej oceny zarówno stanu psychicznego, jak i fizycznego.”

Kiedy lekarz nie dociera do serca problemu choroba nie tylko nie zostaje powstrzymana ale i rozwija się i pogłębia, aczkolwiek pozornie może wydawać się, że czasowo ustąpiła. I choć jesteśmy w stanie zrozumieć wynikające z podobieństwa symptomów pomyłki doktorów, o tyle tragicznym i grotekstowym byłby przypadek próby leczenia paraliżu u osoby martwej, gdzie błędna diagnoza wynikałaby z zaobserwowanego braku zdolności poruszania się „pacjenta”.

Z tym własnie problemem spotykamy się w świecie duchowym: bardzo często „denat” mylony jest z „pacjentem”.


Test kliniczny

2 Tes. 2:9-11 9. Niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów; 10. Wśród całego zwodzenia nieprawości wobec tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, by zostali zbawieni. 11. Dlatego Bóg zsyła im ostry obłęd (πλάνης planes) tak że uwierzą kłamstwu; 12. Aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie niesprawiedliwość.

Bliższe spojrzenie na powyższy fragment jednoznacznie wskazuje na swoiste podobieństwo dzieci ciemności do chrześcijan, mowa tutaj o wierze. O ile zewnętrzne jej przejawy mogą przypominać zachowania ortodoksyjne (mocne przeświadczenie wynikające z lektury Pisma, por. Hebr. 11:1; Rzym. 10:17) to już w ujęciu subiektywnym zaobserwujemy tendencję patologiczną – treść (substancja, kerygmat) wiary wynika z błędnej interpretacji Pisma prowadząc przy tym do fałszywej formy kultu. Ci, którzy są przeznaczeni na zaracenie w sposób permanentny:

  • odrzucają prawdę, wers 10
  • wierzą kłamstwu, wers 11
  • kłamstwem są fałszywe cuda i znaki, wers 9
  • podlegają sądowi, wer 12
  • w ostateczności idą na zatracenie, wers 10

Bóg, obok sądu wiecznego zatracenia obiecanego ze względu na podążanie za nieprawością fałszywych cudów i znaków, zsyła właśnie ostry obłęd jako doczesną karę i przedsmak tragedii oraz horroru oczekującego fałszywych chrześcijan. Apostoł użył tutaj interesującego greckiego słowa πλάνη plane. Ma ono ciekawe znaczenie:

a) odbiegające od normy zachowanie
.
b)
odejście od tego, co Bóg mówi, że jest prawdą
.
c) błąd (oszustwo), którego skutkiem jest błąkanie się (wędrowanie w grzech)

Szereg obserwacji osób dłuższy czas związanych przez ruch zielonoświątkowy potwierdza biblijną zasadę. Wskazując na konkretne elementy zwiedzenia możemy wymienić:

a) odejście od zdrowej nauki  – w kwsetii darów Ducha Świętego
.
b) powielanie i pogłębianie teologicznych błędów – żadna inna grupa religijna nie wydała na świat takiej ilości szarlatanów i heretyków, ruch ten jest w stanie asymilować w zasadzie każdą herezję jaka gnębiła chrześcijaństwo od I wieku.
.
c) oraz odbiegające od normy zachowanie – np. mówienie bełkotem, transy, upadki w „Duchu”, szalone wizje, sny i objawienia

Skutkiem tego typu charakterystycznego eklektyzmu doktrynalnego były w początkowej fazie istnienia ruchu zielonoświątkowego (czyli od 1 stycznia 1901 roku) narastające trudności jego członków w funkcjonowaniu w społecznościach o charakterze innym niż charyzmatyczny. I choć obecnie grunt doktrynalny społeczności niezielonoświąkowych został zmiękczony i nasycony błędem to jednak do dziś zielonoświąkowcy często przyznają iż „są innego ducha” niż biblijnie wierzący, racjonalni, fundamentalni chrześcijanie (Rzym. 10:2; Izaj. 1:18; Rzym 12:2; Efez. 1:18; Efez. 3:18; Efez. 4:23; Filipian 4:8; Kol. 3:10; 1 Jana 5:20).

Zaś tajemnicą poliszynela jest tendencja tego ruchu, tak na poziomie jednostkowym jak i eklezjalnym, do duchowej jedności z równie mistyczną religią watykańską..
.


Przyczyna konfuzji

2 Tym. 3:8 Jak Jannes i Jambres sprzeciwiali się Mojżeszowi, tak też oni sprzeciwiają się prawdzie, ludzie o wypaczonym umyśle, odrzuceni jeśli chodzi o wiarę.

Pismo Święte wskazuje na szereg cech umożliwiających zidentyfikowanie odrodzonego przez Boga chrześcijanina:

  1. Miłość do Bożych nakazów (Jer. 15:16; Psalm 119:109; Łuk. 4:4; 24:32; 1 Jana 2:5; 5:3)
    .
  2. Miłość do Braci (Jan 13:34-35; 15:12; 15:17; 1 Jana 1:3; 1:7; 3:10; 5:2)
    .
  3. Upamiętanie z grzechu (Jer. 32:40; Rzym. 6:19; 8:5-6; 8:13; 14:4; 1 Kor. 6:15; 1 Jana 3:9)
    .
  4. Wytrwanie aż do końca (1 Sam. 2:9; Izaj. 66:22; Jer. 23:4; Mat. 10:22; Jan 10:28-29; Rzym. 8:28-32; Efez. 1:4-6; Kol. 1:11; 2:21-23; Hebr. 3:14; 1 Piotra 1:5)
    .
  5. Samozaparcie czyli odrzucenie własnej sprawiedliwości (Mat. 16:24; Marek 8:34-35; Łuk. 9:23-24; 14:27; Filip. 3:7)
    .

Jak poznać denata?

Istnieje zdefiniowana przez Słowo Boże grupa ludzi, których wiara nie jest akceptowana przez Boga, to ci, którzy przeciwstawiają się prawdzie. Jednak czyż zielonoświątkowcy nie miłują bożych nakazów? czyż nie miłują swoich braci? Czyż nie głoszą upamiętania z grzechów? Czyż nie starają się wytrwać do końca? Czyż nie zapierają się samych siebie?

Bardzo pomocną wskazówką umożliwiającą identyfikację duchowej rzeczywistości jest pozostawiona przez Pana nauka: elementem koniecznym i wyróżniającym jest prawda będąca jednocześnie probierzem chrześcijaństwa (por. 2 Jana 1:1-6, 9; 3 Jana 1:1; 3-4, 8, 12). Zatem

  • miłość do bożych nakazów i braci, jeśli nie jest oparta o prawdę, nie jest chrześcijańska
    .
  • jeśli upamiętanie i samozaparcie nie wynikają z poznania prawdy, nie są chrześcijańskie
    .
  • również wytrwanie w czymś innym niż prawda nie jest rzeczywistym odrzuceniem osobistej sprawiedliwości.
    .

Ilustracja w Mojżeszu

Naprawdę interesującym dla niniejszego rozważania będzie wspomniany przez Apostoła Pawła przypadek Jannesa i Jambresa. Byli to dwaj egipscy czarownicy imitujący Boże cuda, przy czym praktykowany fałsz ewidentnie prowadził ich do zatwardzenia serca i niewiary w Boże Słowo.

Zwróćmy uwagę na kluczowe momenty rozgrywki między reprezentującymi Boga Mojżeszem i Aaronem a faraonem i Jannesem oraz Jambresem, sługami ciemności:

2 Mojż. 7:10-13
.
10. Mojżesz i Aaron przyszli do faraona i uczynili tak, jak PAN rozkazał. Aaron rzucił swoją laskę przed faraonem i jego sługami, a ona zamieniła się w węża. [Boży cud]
.
11. Wtedy faraon wezwał mędrców i czarowników. I ci egipscy czarownicy uczynili to samo swoimi czarami. 12. Każdy z nich rzucił swoją laskę, a zamieniły się w węże.  [fałszywy cud, imitacja]
.
Lecz laska Aarona pożarła ich laski. [obnażenie fałszu]
.
13. Serce faraona stało się jednak zatwardziałe i nie posłuchał ich, jak PAN zapowiedział. [skutek fałszywego cudu]

Jest oczywistym, że diabeł nie potrafi czynić cudów takich jak Bóg dlatego też swoje dzieci zwodzi czymś, co wydaje się wyglądać jak Boże dzieło lecz nim nie jest. Serce zwiedzionych, nieodrodzonych ludzi będzie skłonne do podążania za imitacją i to nawet pomimo wystawienia ich na prawdę Słowa Bożego.

Tak samo jak faraon i egipscy sztukmistrze, choć świadomi odrębności jakościowej Bożych cudów, zielonoświątkowcy wybierają raczej wierzyć kłamstwu niż prawdzie, wyberając śmierć w zatwardziałości serca oraz walkę z tymi, którzy głoszą im Boże wyroki.
.


Zielonoświątkowy wąż

„Choć ludzie myślą, że służą Panu, służą diabłu, jeśli cześć, jaką oddają Bogu, nie jest oparta na Jego słowie”.Arthur Hildersham, Dyrektywy Chrystusa dotyczące natury prawdziwego kultu

Jak już wcześniej zostało wspomniane każda forma religijności rozpoczynająca się od kłamstwa i kłamstwo praktykująca nie jest wynikiem działania Ducha Świętego lecz efektem aktywności demonicznej.

Porównajmy teraz środowisko w jakim poszczególni zielonoświątkowcy operują od samego początku wstąpienia do ruchu (czyli to, do czego zostają przekonani przez swoich liderów) z biblijnym wzorcem, skupiając się właśnie na kontraście prawda – kłamstwo jako czynniiku dyferencyjnym:

Prawda Pisma Zielonośiwątkowe kłamstwo
Prorokowanie – jedna osoba zawsze prorokuje autorytatywnie w całkowitej zgodzie ze Słowiem Bożym (przy czym należy pamiętać, że kanon jest zamknięty), przepowiednie zawsze i całkowicie i ze wszystkimi detalami się wypełniają. Prorok żyje świętym życiem, jest moralnie nienaganny. Jedna pomyłka w proroctwach czyni z człowieka fałszywego proroka. Prorokowanie – jest zawodne, może zawierać błędy, to forma niewiążącej porady.
Dar języków – jedna osoba bez nauki nagle posiada zdolność mówienia wieloma zagranicznymi językami zrozumiałymi przez obcokrajowców. Mówi płynnie i bezbłędnie zachowująć akcent i dialekt. Dar języków Języki – to niezrozumiały przez nikogo słowotok, z braku lepszego określenia zwykły bełkot.
Tłumaczenie języków – jedna osoba potrafi bez wcześniejszej nauki przetłumaczyć wiele różnych i zrozumiałych zagranicznych języków, to jest takich, które są naturalnie zrozumiałe dla osób znających ten język. Tłumaczenie języków – polega na tworzeniu i zmyślaniu znaczenia po usłyszeniu niezrozumiałego bełkotu.
Uzdrawianie przez nałożenie rąk – jedna osoba nakładając ręce leczy natychmiast z każdej choroby bez wyjątków, pomimo niewiary osoby chorej, efekty są niezaprzeczalne. Uzdrawianie przez nałożenie rąk – nieskuteczne, w najlepszym wypadku zanikają symptomy lecz nie sama choroba.
Wyganianie demonów – jedna osoba posiada Boży autorytet aby słowem wyganiać natychmiast i wszystkie demony, efekty są natychmiastowe Wyganianie demonów – grupowe sesje gdzie krzykiem próbuje się nieskutecznych egozrcyzmów.
Picie trucizn – jedna osob może zawszei świadomie pić dowolny rodzaj trucizny, żaden negatywny efekt jej nie dotknie. Picie trucizn – dar rzekomo działa tylko wtedy, gdy ktoś wypije truciznę nie wiedząc o tym.

Nie trzeba być wielkim teologiem aby zobaczyć prostotę zależności między historią Mojżesza a zielonoświątkowym kultem. Wąż zawodnych podróbek zostaje całkowicie skonsumowany przez prawdziwe Boże cuda-znaki towarzyszące Apostołom w I wieku, którym po prostu nie da się zaprzeczyć ze względu na ich jakość. Mimo to zielonoświątkowcy nadal praktykują swoje fenomeny:

  • zawodne proroctwa,
  • niezrozumiały bełkot
  • fikcyjne tłumaczenia niezrozumiałego bełkotu
  • nieudolne egzorcyzmy
  • pseudouzdrowienia

Czemu? Ponieważ Bóg zsyła na nich silny obłęd, aby wierzyli kłamstwu.

Podsumowując, tak jak stanie w garażu nie czyni człowieka samochodem, tak też przynależność a nawet najgłębsze zaangażowanie w religijne aktywności zielonoświątkowe nie czynią nikogo chrześcijaninem.

Obecny w tym ruchu duch wywołuje psychiczne i fizyczne manifestacje energetyczne i przejawy mocy; ale jest on duchem kłamstwa, to jest fałszywy duch. On się takim ujawnił. Ohydne zjawiska jak upadanie, skurcze mięśni twarzy, drżenie, krzyki, paskudny i głośny śmiech, itp. objawiają się w zebraniach nawet obecnie. Nie będziemy się więcej zastanawiać nad tym, czy te zjawiska mają pochodzenie demoniczne, są wynikiem histerii lub czy są też przejawami cielesności. Bożym działaniem te zjawiska nie są.”Deklaracja Berlińska z 1909 roku


Konsekwencje

W szerszej perspektywie długotrwałe i zbyt intensywne relacje wewnątrz toksycznej grupy zielonoświątkowej mogą prowadzić do zaburzeń kognitywnych, w tym:

  • funkcji poznawczych
  • myślenia abstrakcyjnego
  • formułowania sądów

Inaczej mówiąc, choroba dotyka procesów umysłowych umożliwiających odbieranie, analizowanie, gromadzenie, opracowywanie, przetwarzanie oraz pozyskiwanie informacji otrzymanych od bodźców zewnętrznych, dzięki którym człowiek jest w stanie zrozumieć otaczający go świat oraz odpowiednio zareagować.

Poniżej przedstawione zostaną dwa odmienne jakościowo przykłady patologicznego wpływu teologii zielonoświątkowej.
.


Pierwszy przykład degeneracji

Pan Zbigniew Zapart jest kieleckim zielonoświąkowcem, swego czasu podporządkowanym naukom Andrzeja Jeziernickiego, prezbitera naczelnego KChWE, ugrupowania o charakterze zielonoświąkowym. Pan Jeziernicki jest adwokatem fałszywych cudów-znaków, do niedawna wraz z żoną uskuteczniał niebiblijne uwalnianie od demona śmierci, praktykę której źródla próżno szukać w Piśmie Świętym.

Można śmiało powiedzieć, że pan Zapart wyszedł spod teologicznego pióra pana Jeziernickiego i obecnie jest aktywnym promotorem herezji pentekostalizmu w internecie. Głęboko przekonany o funkcjonowaniu cudownych darów Ducha Świętego w kościele (bagaż teologiczny jaki wyniósł właśnie z KChWE) jako dowód swojego namaszczenia mocą pan Zapart przedstawia osobisty sen.

Jeżeli rzeczywiście sen pochodzi od Boga jesteśmy zobligowani do traktowania każdego słowa jakie wyszło z ust pana Zaparta jako natchnione z Ducha Świętego, w pełni autorytatywne, zawierające wyłącznie prawdę, nieomylne objawienie.

Oto sen (forma wypowiedzi zachowana dosłownie):

„Śniło mi się coś takiego […] widzę księdza katolickiego z koloratką, nie zakonnica, nie zwykły cywil. […] Widzę nagle i słyszę potężny szum, potężną nawałnicę, oczywiście pojawia się jakaś forma lęku ale większy lęk za chwilę się pojawi i widzę, że nagle przedmioty, ogromne konstrukcje, betonowe, stalowe, zaczynają po prostu lecieć jak gdyby w naszą stronę i to nie było że jak w tajfunie jak widzimy tajfuny jak są filmowane, że gdzieś tam traktor w środku sobie po prostu lata w tej trąbie powietrznej. Tu było na zasadzie takiej, że to nie leciało na obkoło ale po prostu leciało w naszą stronę. I ja w ten czas krzyknąłem, że uciekajmy.
.
I drugi obraz, który widzę to po prostu w jakiejś pomieszczeniu, to musiało być pomieszczenie piwniczne bo było nie za wysokie. I widzę już nie z perspektywy mojej tylko jakbym był bacznym obserwatorem, ponieważ widzę swoją osobę, która patrzy w okienko, jest takie wąskie podłużne a nie za wysokie piwniczne. I tam w tym okienku po prostu pojawiają się różne jakieś tam odgłosy. Oczywiście potężne uderzenia, potężne głosy i widać takie blaski i błyskawice, tego typu rzeczy. Czyli działa się jakaś katastrofa, działo się jakiś armagedon, było aż jasno, biło niesamowite światło, czyli nie było widać jakiejś tej szarówki.
[…] To był boży ogień bożego sądu. ” – źródło

Pan Zapart przyznaje, że nic z powyższego nie rozumiał (choć wcześniej na nagraniu twierdził stanowczo iż wszystkie sny jakie „otrzymuje od Boga” są dla niego zrozumiałe) i trudno się temu dziwić. Ilość nieistotnych detali rzekomego „snu od Boga” jest powalająca. Główny nacisk wypowiedzi położony został na stan emocjonalny wynikający z zagrożenia żywiołem powietrza oraz architekturę  piwnicy.

Wedle dalszej relacji pan Zapart przyznaje iż w późniejszym czasie porozmawiał sobie z pewnym zielonoświąkowym„pastorem” o imieniu Mirosław, zajmującym się tłumaczeniem proroczych snów.

Oto interpretacja tego snu, jaka potem panu Zapartowi również „została potwierdzona osobiście przez Boga i Ducha Świętego”

Interpretacja (wypowiedź dosłowna)

– to, że widziałem księdza to jest to reprezentant kościoła katolickiego
.
to, że widziałem wiernego, który też był katolikiem, to tym bardziej pokazywało
.
przychodzi wstrząs nad kościołem katolickim, który będzie po prostu potrząśnie kościołem katolickim w fundamentach
.
– przychylam się do tego słowa, że tak właśnie może się dziać
.
– nie mam pojęcia czy to się wydarzy tu u nas w Polsce, czy to się wydarzy na całym świecie
.
– sen był bardziej lokalny więc był bardziej polski niż ogólnoświatowy
.
– ale prawda jest taka, że taki wstrząs przyjdzie
.
– wierzę, że to słowo było takim przesłaniem dla nas żebyśmy to słuchali

Oto czym karmią się zielonoświątkowcy twierdząc przy tym iż mają do czynienia z niezawodnym, nieomylnym, z Boga natchnionym Słowem (2 Tym. 3:16-17; 2 Piotra 1:21). Przekaz nie zawiera żadnych konkretnych informacji, nie przedstawia także żadnej duchowej wartości. Zamiast tego słuchaczowi serwowana jest emocjonalna papka suto okraszona stekiem nieistotnych detali.

Powyższy przykład jasno dowodzi występowania u pana Zaparta dwóch z trzech zaburzeń

Funkcje poznawcze:

widzę nagle i słyszę potężny szum (szumu nie można zobaczyć)
.
w tym okienku po prostu pojawiają się różne jakieś tam odgłosy (odgłosy nie pojawają, tym bardziej w okienkach)
.
– widzę swoją osobę, która patrzy w okienko (niebiblijny mistycyzm pochodny przeżyciom kultystów New Age)

Formułowanie sądów:

– takie blaski i błyskawice, tego typu rzeczy (brak umiejętności wysławiania)
.
– to był boży ogień bożego sądu
(błyskawice nie są ogniem, to elektryczność)
.
– to nie leciało na obkoło ale po prostu leciało w naszą stronę (brak związku zniszczenia KK z zagrożeniem dla osoby śniącej)
.
– to, że widziałem wiernego, który też był katolikiem, to tym bardziej pokazywało
(wypowiedź niepełna, brak orzeczenia)

Myślenie abstrakcyjne:

Również jest mocno zaburzone w przypadku pana Zaparta, który skonfrontowany z podstawowymi zasadami interpretacji Pisma, konkretnie z metodą gramatyczną zareagował w specyficzny dla zielonoświątkowców, antyintelektualny sposób:

„…które zależą od innego czasownika lub imiesłowu w mianowniku lub bierniku, zwykle niebędącego bezokolicznikiem.” – Wolę zostać ignorantem i niedouczonym kaznodzieją jak Jezus który nie starał się zgłębiać „teologię””Zbigniew Zapart, źródło

Prowadzony przez heretyckiego ducha (Chrystus nie był niedouczony, por. Izaj. 11:2; Mat. 13:54; Marek 6:2; Jan 3:34; Kol. 2:3) pan Zapart choć zapoznany z prostymi definicjami nie potrafił ich w żaden sposób zrozumieć. Zadziałał instynktownie uznając obiektywną prawdę za „martwą literę faryzeuszy” odcinając się tym samym od możliwości poznania tego, co rzeczywiście mówi Bóg. Zadziwiające jest jak duch zielonoświąkowstwa czmycha przed odrobiną zdrowej teologii…

W przypadku pana Zaparta obserwujemy zakłócenie konkretnych procesów myślowych. Analiza i przetworzenie zgromadzonych w czasie snu bodźców były niemożliwe (wskazuje na to potrzeba pomocy zewnętrznej, osoby bardziej wtajemniczonej).

Również pozyskanie informacji – odrzucenie myślenia abstrakcyjnego na rzecz stanów emocjonalnych i koncentracji na nieistotnych detalach w dalszej konsekwencji utrudniły a nawet uniemożliwiły zrozumienie prawdy zawartej w spisanym Słowie.

To wszystko prowadzi do błędnych reakcji: coraz większego polegania na subiektwynym przeżyciu kosztem obiektywnej prawdy. Zgodnie z biblijną definicją pan Zapart dryfuje po bezdrożach kłamstwa niczym błąkająca się planeta w nieskończonej próżni kosmosu cały czas będąc wewnętrznie przekonanym o aktywnym działaniu Ducha Świętego w nim samym.

Jest to klasyczny przykład zwiedzenia.
.


Drugi przykład degeneracji

Kolejna osoba wyznająca doktryny zielonoświąkowe, tym razem anonimowa. Poniższe świadectwo dowodzi ekstremalnego oderwania od rzeczywistości i w zasadzie mówi samo za siebie (pisownia zachowana)

„jeśliśmy bowiem w stan zachwycenia popadli, działo się to dla boga, a jeśli przy trzeźwym umyśle jesteśmy , to dla was”

Nie znając takich stanów w Duchu Świętym i opowiadania o nich m.inn. ap. Pawła, Bóg zdecydował, że popadłam w Duchu Bożym w zachwycenie, na niedługo po moim nowonaraodzeniu.

Ta piękna „rzecz” wydarzyła mi się w czasie modlitwy na spotkaniu kobiecym.

Ciało- nogi odmówiły posłuszeństwa, „twardego” stania na ziemi i bezwładnie osuwało się. Siostrzyczki pomogły oprzeć ciało o ścianę i usłyszałam informację, że wypełnił mnie Duch Boży.

Mój duch przeniósł Pan do któregoś Nieba, gdzie mój duchowy wzrok zobaczył napływające postaci mnóstwa ludzi… usłyszałam muzykę , o jakiej nawet trudno mi wyrazić się, z racji jej cudownego brzmienia… tysięcy instrumentów …cudownej Bożej muzyki… muzykę Nieba słysząc zrodziło się wielkie pragnienie pozostania w Niebie !!!

Boga nie widziałam, lecz atmosfera Nieba była niezwykle realna...nie wiem ile to trwało…moje myśli, obym nigdy nie zapomniała, obym nigdy nie zapomniała jej brzmienia- prosiłam Pana Jezusa…prosiłam…będę opowiadała o tym co u Ciebie Ojcze, zobaczyłam, doświadczyłam….

„Powrót” na ziemię jakimś cudem pojawił się w myślach i chwilkę po tym, zobaczyłam wyraźnie siostrzyczki modlące się…

Do stanu „trzeźwości”- jak pisze Brat Paweł- po jakimś czasie wróciłam.. . ciało dopiero po długiej chwili powróciło do „normalności”..nogi długo jak z gumy …

Przez kilka dni utrzymywał się błogi stan ciała z „atrakcją”, jakby wypełnione było czymś lekkim…

Dzieliłam się tym świadectwem, ponieważ ono było z Bożej woli, z Bożej inspiracji, ja nie miałam w tym udziału…

I dziś przypomniał mi Duch Boży o tym Niebiańskim stanie zachwycenia, którym dzielę się z Wami, jako świadectwem istnienia Bożego Nieba; Jego cudowności, Jego brzmienia-niebiańskiej muzyki. Bóg kocha muzykę, z Jego inspiracji ona powstaje, ona pozwala być blisko Ciebie Tato, bardzo blisko…przy Twoim sercu…

Przeżycia anonimowej kobiety przypominają sceny żywcem wzięte z filmów o szamanach i pogańskich kapłanach voodoo. Mamy tu wszystkie elementy czarnej magii:

  • ezoteryczne doznania,
  • paraliż i porażenie ciała,
  • duchowa podróż w zaświaty,
  • cielesna ekstaza,
  • umożliwiającą powrót inkantację grupy kultystek
  • brak konkretnych informacji
  • skupienie na stanie emocjonalnym, na przeżyciu

Pewien chrześcijanin będący jednocześnie specjalistą zajmującym się osobami z poważnymi chorobami psychicznymi, po przeczytaniu powyższego zeznania przedstawił szokującą analizę:

„Nie wiem jak to skomentować. Moi pacjenci chorzy na schizofrenię są bliżsi rzeczywistości. Procedura byłaby taka, najpierw testy toksykologiczne, potem psychiatra i oddział. Możliwe, że jest to po prostu opętanie.”

Stan duchowy kobiety podatnej na przeżycia wywołane przez demona zielonoświątkowstwa rzeczywiście jest gorszy niż osoby chorej psychicznie. Doświadczenia tej biednej kobiety nie mają nic wspólnego z nauką Pisma Świętego.  Jest to raczej nieudolna i tragiczna próba interpretacji Słowa Bożego przez pryzmat doświadczenia (eisegeza)

Prosta analiza tekstu Drugiego Listu do Koryntian nie pozostawia miejsca dla przeżyć, jakie na siłę zostały wczytane do Pisma przez szaloną, czy też demonicznie opętaną kobietę.

2 Kor.  5:13 Jeśli zaś odchodzimy od zmysłów – dla Boga odchodzimy, jeżeli jesteśmy przy zdrowych zmysłach – dla was jesteśmy. 14. Miłość Chrystusa bowiem (γὰρ gar) przymusza nas, jako tych, którzy uznaliśmy, że skoro jeden umarł za wszystkich, to wszyscy umarli. 15. A umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już więcej nie żyli dla siebie, lecz dla tego, który za nich umarł i został wskrzeszony.

O czym naucza Paweł? Kontekst tego rozdziału nie mówi o rzekomych stanach uniesienia, podróżach do któregoś tam nieba, bezwładzie cielesnym i duchowych paraliżach,  lecz zawiera w sobie głębokiego przesłanie zastępczej śmierci Chrystusa. Mesjasz, powiada Paweł, umarł za tych wszystkich, którzy w Nim umarli (wers 14) i którzy jednocześnie są w Nim żywi (wers 15). Wers 13 jest nierozerwalnie połączony z nauką wersów 14 i 15 poprzez spójnik γάρ gar .

Zgodnie z definicją gramatyczną sens tego, co wystęuje po spójniku γάρ gar (bowiem) jest kształtowany przez poprzednie zdanie (źródło), stąd też cała wypowiedź może zostać podsumowana przez następującą interpretację:

„Ponieważ nauczamy iż Chrystus umarł za konkretnych ludzi, którzy w Nim są żywi, możecie uznać nas za szaleńców, choć powinniście uznać nas za osoby głoszące Bożą prawdę”

Paweł naucza po prostu iż doktryna zmartwychwstania wybranych w Chrystusie jest prawdą objawioną dla chrześcijan oraz czymś szalonym dla niechrzescijan.  Potwierdza to inny fragment Pisma.

Dzieje 26:22-24 22. Ale dzięki pomocy Boga żyję do dzisiaj, dając świadectwo małym i wielkim, nic nie mówiąc oprócz tego, co powiedzieli prorocy i Mojżesz, że nastąpi 23. Że Chrystus ma cierpieć, jako pierwszy zmartwychwstać i zwiastować światłość temu ludowi i poganom. 24. Gdy on to powiedział w swojej obronie, Festus odezwał się donośnym głosem: Jesteś szalony, Pawle! Wielka uczoność doprowadza cię do szaleństwa.

Gdyby Apostoł Paweł miał dostęp do interpretacji jego własnych słów przez zielonoświątkowców z pewnością stwierdziłby: Tak pani jak i jej podobni tkwicie w ohydnym demonicznym zwiedzeniu przejawiającym się pogańskimi manifestacjami! Ponieważ nie ma w was prawdy nie możecie być chrześcijanami. Jeśli o zielonoświątkowstwo chodzi mamy do czynienia tylko z dwiema możliwościami:

  1. albo z opętaniem
  2. albo też z chorobą psychiczną.

Padanie na wznak, niekontrolowany śmiech śmianie się w sposób niekontrolowany, bełkotanie nonsensów, i zachowywanie się na wzór pijanego w sztok alkoholika – czy to tak ma wyglądać bycie chrześcijaninem napełnionym Duchem? A co Co z doniesieniami o ludziach, którzy zastygali na całe dni jak posągi, lub tych, którzy podobno lewitowali w kościele w ramach działania rzekomej mocy Ducha? Choć charyzmatycy wiążą tego rodzaju hipnotyczne zachowania z Duchem Świętym, to prawda jest taka, że nie mają one nic z Nim wspólnego„. John MacArthur, Inny ogień


Diagnoza

W Duke University Medical Center przeprowadzono badania sprawdzające związek między przynależnością religijną a zaburzeniami psychicznymi wśród protestanckich członków pokolenia wyżu demograficznego (urodzonych w latach 1945–1966), którzy mieszkali w rejonie Piemontu w Karolinie Północnej (źródło)

Uzyskano dane na temat sześciomiesięcznych i dożywotnich wskaźników głównych zaburzeń psychicznych wśród 853 protestantów. Uczestnicy zostali podzieleni na trzy kategorie oparte o  przynależność religijną:

  • protestanci głównego nurtu
  • konserwatywni protestanci
  • i zielonoświątkowcy

Porównano wskaźniki zaburzeń w różnych grupach wyznaniowych. Wyniki badań, jeśli chodzi o wyznawców ducha zielonoświątkowstwa, były zatrważające. Wśród pokolenia wyżu demograficznego tak dla krótkiego okresu sześciomiesięcznego jak długiego – życiowego mieli oni znacznie wyższe wskaźniki

  • zaburzenia depresyjnego,
  • lękowego
  • i wszelkich zaburzeń DSM-III

Zaburzenia DSM III obejmują problemy fizyczne istotne dla zrozumienia problemów psychicznych jednostki i ich rozwiązywania.

To, co Pismo zapowiedziało jako sąd (ostry obłęd, wiara w kłamstwo) zostało naukowo udokumentowane i potwierdzone.

[wśród zielonoświątkowców] czasami pojawiają się dziwactwa; widziałem ludzi biegających wokół pomieszczenia aż do wyczerpania. Widziałem ludzi wspinających się na maszty, śmiejących się histerycznie, wpadających w wielodniowe transy i robiąch inne pokręcone rzeczy, w celu osiągnięcia coraz trudniejszego do pochwycenia stanu uniesienia. Ostatecznie nadchodzi kryzys i czas na decyzję; człowiek taki siada w tylnym rzędzie dla obserwatorów, udaje przeżycia, lub też poddaje się nadziei, że wszystko będzie jak dawniej. Najbardziej tragiczną decyzją jest odejście a wraz z nim porzucenie wszystkiego co duchowe uznając to za oszustwo. Obserwatorzy są sfrustrowani, udający cierpią poczucie winy, mający nadzieję są godni pożałowania a odchodzący wpadają w tragedię. Nie, żaden tego typu ruch nie jest nieszkodliwy– Charismatic Chaos


Nie ma wyjątków od reguły

„Wyznanie i głoszenie prawdziwej doktryny we wszystkich podstawowych kwestiach jest jedyną właściwą i pewną nutą prawdziwego kościoła”.Arthur Hildersham

Zielonoświątkowcy sami sobie wystawiają złe świadectwo. Stephen Strang, założyciel i CEO magazynu „Charisma” jeszcze przed ogłoszeniem wyniku wyborów prezydenckich w USA stwierdził iż absolutnie wszyscy prorocy jednogłośnie otrzymywali od Boga potwierdzenie o zwycięstwie Donalda Trumpa:

Z tych, którzy odczuwają co Pan mówił, nikt, ani jeden nie prorokował, że Joe Biden wygra. Każdy jeden prorok prorokował, że Donald Trump wygra.

W swym szaleństwie absolutnie wszyscy zielonoświątkowi prorocy, ryzykując reputacją już nie tylko własną ale przede wszystkim Boga, jeden po drugim potwierdzali kłamstwo:

Pat Robertson

Modliłem się w niedzielę takimi słowy: „Boże, jak to się wydarzy?” i mam nadzieję, że otrzymałem słowo, lecz przede wszystkim chcę powiedzieć bez zastrzeżeń, iż Trump wygra wybory.

Shawn Bolz

Kim Clement to prorok w zeszłym pokoleniu, już odszedł i się podzielił tym, że Trump wygra dwie kadencje. Ja poczułem to samo tego samego dnia, że wygra dwa razy pod rząd.

Tracy Cooke

Śniło mi się, że Donald Trump będzie ponownie wybrany. Nie ma tu zgaduj-zgaduli. On będzie tym, na którego Bóg położy swoje dłonie.

Paula White

Ponieważ ja słyszę o zwycięstwie, zwycięstwie, zwycięstwie, zwycięstwie tam w sferach niebieskich. […] Pan mówi, że to się dokonało.

Kenneth Copeland

Associated Press podało, że Joe Biden jest prezydentem. [Śmiech] Tak, jeśli on będzie prezydentem, to Myszka Mickey zostanie królem. Tak [Śmiech]

.
Przykadając w tym miejscu miecz Słowa Bożego do zielonoświątkowych proroctw, owi rojący sny szaleńcy powinni być zatrwożeni. Bóg bowiem obiecał wieczne zatracenie tym, którzy twierdzą o swym posłaniu przez Boga, podczas gdy tak nie jest. Faktycznie jedynie szaleniec może żyć w negacji i odrzuceniu rzeczywistości Bożego sądu, radośnie któryś tam z rzędu przepraszając za swój błąd w proroctwie….

Ezech. 13:19 I moja ręka będzie przeciwko prorokom, którzy widzą rzeczy złudne i wróżą kłamstwo. Nie będą w zgromadzeniu mego ludu i w poczet domu Izraela nie będą wpisani, i do ziemi Izraela nie wejdą. A poznacie, że ja jestem Pan BÓG


Biblijny precedens szaleństwa

Oz. 9:7 Przyjdą dni nawiedzenia, przyjdą dni zapłaty. Izrael pozna, że prorok jest głupcem (אֱוִ֣יל ewil – głupiec, człowiek gardzący mądrością), a człowiek duchowy – szalony (שָׁגַע szaga – obłąkany, szalony) , z powodu twojej wielkiej nieprawości i wielkiej nienawiści

Prorok Ozeasz działał w końcowym okresie panowania króla Jeroboama II, kiedy to Izrael był u szczytu ekonomincznej i militarnej potęgi z jednej strony oraz na samym dnie moralnej korupcji i duchowego bankructwa z drugiej. W tym czasie fałszywi prorocy oraz ludzie podających się za natchnionych przez Boga głosili ludowi kłamstwa i wymysły własnych serc.

John Gill (1697 – † 1771), baptystyczny teolog i wyznawca doktryn łaski w swoim komentarzu do tekstu Ozeasza, w odniesieniu do prorokówludzi duchowych zauważa:

„[o prorokach] należy to rozumieć w odniesieniu do fałszywych proroków, którzy, kiedy dzień Bożego nawiedzenia nadejdzie na Izraela w drodze gniewu i zemsty, będą się wydawać zarówno sobie samym, jak i innym głupcami, przepowiadając im dobre rzeczy, kiedy zło stało u drzwi
.
[o ludziach duchowych] ci, którzy udawali ludzi duchowych i że byli kierowani i dyktowani przez Ducha Bożego, kiedy obiecali ludziom pokój, chociaż szli za wyobraźnią swoich serc, byli prawdziwymi szaleńcami; którzy ścigali szaleństwa i fantazje własnego umysłu, oszukiwali siebie i lud,nazywając je objawieniami Bożymi i udawali, że pochodzą od Ducha Bożego John Gill, Ekspozycja całej Biblii źródło

Ludzie rojący sny, fałszywi prorocy, uzurpatorzy i zwodziciele nazywani są przez Boga głupcami i szaleńcami. Tym właśnie są rojący sny zielonoświątkowcy: głupcami i szaleńcami w stanie ostrego obłędu, nad którymi wisi Boży sąd.

„Kiedyś jeszcze jako zwodziciel miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu domowego spędu, gdzie wszyscy mówili niezrozumiałym bełkotem (ten właśnie fenomen heretycy nazywają „darem języków”) Grupa składała się z dwóch frakcji, jednej z nich przewodził pozbawiony palca „kielecki prorok”, który wcześniej na podstawie objawienia od Boga doprowadził do rozłamu w KChWE, drugiej zaś człowiek, który głosił naukę o kanałach dostępu do „Boga”. Oczywiście większość z nas miała swoje korzenie w heretyckim KChWE, któremu przewodzi kózpasterz Andrzej Jeziernicki, ten sam, z którego żona wypędza demona śmierci. Dom wariatów przy tym to naprawdę plac zabaw.” – anonim


Historyczny precedens

Ruch zielonoświątkowy nie jest zjawiskiem ani nowym ani wyjątkowym. Na przestrzeni wieków opartej o spisane Slowo ortodoksji niemal nieustannie towarzyszyło fałszywe przebudzenie koncentrujące się na subiektwnych przeżyciach, doświadczeniach i tym, co ponadnaturalne.

„Kiedykolwiek Bóg otwiera okna nieba, by błogosławić swoich ludzi, diabeł otwiera bramy piekła, by zaatakować. I kiedykolwiek Bóg dokonuje swojego wspaniałego dzieła, możesz być pewny, że diabeł już czyha, by wprowadzić swoją fałszywą religię.Steven Lawson, Purytańskie przywiązanie do Sola Scriptura

Tertulian (150 – † 240) był jednym z tych ojców kościoła, którzy niestety odpadli od  prawdy. Około 207 roku przeszedł on na Montanizm, mowa tu o proto-zielonoświątkowej sekcie gdzie praktykowano pozabiblijne sny, wizje, objawienia i proroctwa. W Traktacie o duszy w IX rozdziale dał on świadectwo dziwacznych, ezoterycznych przeżyć Montanistów, jakżesz zbliżonych do ekstatycznych fenomenów ruchu zielonoświąkowego:

„Mamy teraz wśród nas siostrę, którą Bóg obdarzył różnymi darami objawienia, których doświadcza w Duchu w ekstatycznym widzeniu pośród świętych obrzędów dnia Pańskiego w kościele: rozmawia z aniołami, a czasem nawet z Panem; zarówno widzi, jak i słyszy tajemnicze komunikaty; rozumie serca niektórych ludzi

W dalszej częśći rozdziału czytamy o wprowadzeniu do społeczności Montanistów teologii sprzecznej z tym, co naucza Pismo Święte. W jednej ze swoich ezoterycznych wizji opętana kobieta zobaczyła iż dusze są cielesne, podobnie i duch – posiadają konkretne atrubuty, których można doświadczać zmysłami:

„Być może zdarzyło się nam, że podczas gdy ta nasza siostra była pochwycona w Duchu, rozmawialiśmy w jakiś niewysłowiony sposób o duszy. Po zwolnieniu ludu na zakończenie nabożeństw, ma ona zwyczaj ogłaszania nam wszystko, co mogła zobaczyć w wizjach […] „Między innymi”, mówi, „ukazano mi duszę w formie cielesnej, a duch został mi ukazany tak samo; jednakże nie jako pusta i próżna iluzja, ale taka, która mogłaby dać się nawet uchwycić ręką, miękka i przezroczysta, o eterycznym kolorze, w formie przypominającej pod każdym względem człowieka. „

Konsekwencje pozabiblijnych objawień, poprzez szereg sprzeczności i bluźnierstw rzeczywiście prowadzą ludzi do szaleństwa.
.


Ordo ab chaos

Powoli dochodzimy do konkluzji tego skromnego rozważania. Nie jest żadną tajemnicą iż ruch zielonoświątkowy z racji na swój spontaniczny i nieokiełznany charakter przesiąknięty jest brakiem samokontroli poszczególnych jego wyznawców. Założenie apriori o kontynuacji objawienia i w konsekwencji daru proroctwa udzielają każdemu wyznawcy ducha zielonoświątkowstwa potencjalnej zdolności samoistnego nadania sobie bożego autorytetu i tym samym władzy nad „zwykłymi” mniej namaszczonymi członkami lokalnych sekt.

Znamienną jest współczesna tendencja, szczególnie nasilona w Ameryce Płudniowej, powstawania coraz to ważniejszych namaszczeń, którą można zobrazować w sposób następujący

  1. Cherub (najważniejszy urząd w kościele)
  2. Apostoł
  3. Prorok
  4. Pastor

W hierarchii ludzi cielesnych prorok zajmuje wyższą pozycję od „zwykłego pastora”. A ponieważ każdy może ogłosić się prorokiem, zaistniała potrzeba powstania urzędu apostoła. Gdy z czasem rynek apostołów nieco się nasycił, co bardziej oddani diabłu zielonoświątkowcy wynaleźli urząd cheruba, któremu poddani powinni być tak apostołowie, prorocy jak i poszczególni zwykli pastorzy.

To wraz ze skłonnością do autoegzaltacji oraz brakiem poszanowania autorytetów, w sposób nieuniknikony prowadziło do wewnętrznego chaosu i w ostateczności rozłamów oraz stało się przyczyną poważnego dylematu całego ruchu: lokalni pastorzy albo oddadzą się w ręce wykazujących coraz większe oznaki szaleństwa uzurpatorów ryzykując dalszymi, niekontrolowanymi podziałami, albo też zielonoświątkowy chaos jakoś zostanie okiełznany.

Z pomocą przyszedł wzorzec zaczerpnięty od matki wszystkich wszetecznic
.


Episkopalizm

Obj. 17:5 A na jej czole wypisane było imię: Tajemnica, wielki Babilon, matka nierządnic i obrzydliwości ziemi.

Episkopalizm to forma organizacji kościelnej oparta na władzy biskupów, zapoczątkowana przez Ignacego Antiocheńskiego (monopiskopacja pierwszy raz została wspomniana w Liście do Smyrny ok. 110 roku). W szerszym znaczeniu określa wspólnotę, w której władza spoczywa w rękach biskupów (episkopatu). Taka definicja obejmuje także Kościół katolicki i Cerkiew prawosławną, które są kościołami hierarchicznymi.

Episkopalizm okazuje się doskonałym lekarstwem na odejście zielonoświąkowców od zasady Sola Scriptura. Niezależnie bowiem od tego, czy dany szaleniec poda się za proroka, apostoła, a nawet cheruba, twarda struktura władzy kościelnej oraz wynikająca z niej dyscyplina w szybki sposób neutralizuje rozłamowe zakusy potencjalnych odszczepieńców:

„Wysiłki mające na celu kontrolowanie tego religijnego subiektywizmu w protestantyzmie przybrały również formę rozwoju władzy biskupów, co widać w metodyzmie, luteranizmie i anglikanizmie. Dziś mamy spektakl charyzmatyków i zielonoświątkowców, którzy przyjęli episkopalizm jako lekarstwo na nieporządek w swoich kościołach. John Robbins, Nowy ekumenizm

Episkopalizm postrzegany jest przez Rzymskich katolików jako dziedzictwo pierwotnego Kościoła, zachowane w tradycji katolickiej po dziś dzień. Posłuchajmy opinii watykańskiego historyka o wartości tego systemu:

„Prawosławni, reformowani, anglikanie, ci wszyscy, któzry kiedyś porzucili Unam Sanctam [Jeden Święty Kościół], zabrali ze sobą cząstkę swego chrześcijańskiego dziedzictwa: Biblię i chrzest, te dwa nieocenione bogactwa, a czasem wszystkie sakramenty i nawet autentyczny episkopat” –  L. J. Rogier, Historia kościoła s. 14

Odejście od epistemologicznego monopolu Pisma na prawdę (Sola Scriptura) doprowadziło do teologicznej i eklezjalnej anarchii i podziałów. Porządek wprowadzono na siłę, przez niebiblijny model zarządzania, będący zarazem pomostem pomiędzy katolikami i tzw. „protestantami”.

„Do duchownych Kościoła Zielonoświątkowego zalicza się: pastorów, ewangelistów, kaznodziejów, nauczycieli Słowa Bożego, kierowników agend kościelnych, prezbiterów okręgowych oraz prezbitera naczelnego, czyli biskupa.” źródło

Warto w tym momencie przypomnieć iż wspomniany wcześniej pan Jeziernicki, głowa KChWE, jest nie tylko prezbiterem naczelnym (czyli w tym ujęciu biskupem) swojej organizacji ale także członkiem Rady Krajowej ekumenicznego Aliansu Ewangelicznego w RP oraz uczestniczy w działaniach Ekumenicznej Szkoły Słowa Bożego, ma także powiązania z Instytutem Ekumenicznym KUL (sam Jeziernicki pochodzi z Lublina).

źródło: SolaScriptura.pl

Anapapiści to termin utworzony od greckiego słowa ἀνά ana, który oznacza ponownie, z powrotem, na nowo, oraz słowa papiści co jest zrozumiałe. Określa on wszystkie te ruchy i osoby, które są zgodne doktrynalnie z odstępczą częścią teologii Watykanu oraz te, które ze względu na tę jedność, lub też pomimo niej, dążą do ekumenii z Rzymem na poziomie eklezjalnym.

Ordo ab chaos, porządek z chaosu. Wszystkie drogi anapaipstów prowadzą do Rzymu, który nigdy nie spocznie do momentu całkowitego wchłonięcia albo też zniszczenia wszystkich innych religii, szczególnie tych uznawanych za chrześcijańskie:

Jedynym Kościołem, któy jest autentyczny, jest kontynuatorem Kościoła założonego przez Chrystusa oraz jest z nim tożsamy mimo różnych form rozwoju zewnętrznego, pozostaje przez wszystkie wieki zorganizowana wsplnota wierzących, która opiera się nie tylko na widzialnym fundamencie apostołów, ale też na niezniszczalnej opoce, jaką stanowi Głowa Kolegium Apostolskiego [papież]” – L. J. Rogier, Historia kościoła s. 12


Winna Prima Scriptura

Dlatego też przykrym jest brak rozeznania tej duchowej rzeczywistości przez, zdawałoby się, ortodoksyjnych chrześcijan, którzy idąc w slady wielkich teologów nie tylko w denacie widzą pacjenta ale także łączą się w modlitwach z praktykującymi pozablibijne proroctwa, sny i wizje wyznwawcami demona zielonoświątkowsta. Logika jest tutaj bardzo prosta: skoro tak wielkie teologiczne sławy jak John Piper to serdeczny przyjaciel Francisa Chana (który wierzy, że wierzący są Bogami, oraz przyjaźni się z takimi demonicznymi sławami jak Benny Hinn i Todd White źródło) a James White przyjaźni się z fałszywym prorokiem Michaelem Brownem (więcej o fałszywym proroctwie Browna tutaj), to i zwykli wierzący nie powinni izolować się od zielonoświątkowców.

W ten sposób w myśl zasady Prima Scriptura oparcie się na człowieku zamiast na Piśmie zbiera krwawe żniwo. Zamiast zielonoświątkowcom głosić potrzebę upamiętania z ich grzechu i idolatrii (wyznają przecież fałszywego ducha) nasi Prima Scripturalni Bracia utwierdzają ich raczej w poglądzie, że zielonoświątkowa alternatywna „ewangelia” daje jakieś nadzieje na zabawienie.

Cóż, jeśli świadectwo Pisma komuś nie wystarcza i niezbędne są słowa ludzkiego autorytetu, wielkiego teologia, „który prawidłowo Pismo rozkłada”, poniżej wypowiedź Charlesa Spurgeona, XIX wiecznego księcia kaznodziejów i przy okazji wyznawcy pięciu doktryn łaski:

„Zważcie, aby nigdy nie przypisywać Mu [Duchowi Świętemu] waszych fantazji. Widziałem Ducha Bożego haniebnie znieważonego przez osoby – mam nadzieję, że były szalone – które mówiły, że to czy tamto zostało im objawione. Przez wiele lat nie było ani jednego tygodnia, w czasie którego nie byłbym niepokojony objawieniami heretyków i maniaków.
,
Pół-lunatycy z lubością przychodzą do mnie z wiadomościami od Boga dla mnie, może zaoszczędzi im kłopotu jeśli powiem raz na zawsze, że nie chce słuchać żadnego z was, głupi wieszcze.
Nigdy nie śnijcie nawet, że coś zostało wam objawione z niebios, albo staniecie się jak ci idioci, którzy odważyli się przypisać swe jawne szaleństwo Duchowi Świętemu. Jeśli czujesz, że język swędzi cię do mówienia od rzeczy, przypisz to diabłu, a nie Duchowi Świętemu. Cokolwiek miało być objawione przez Ducha komukolwiek z nas jest w Słowie Bożym od dawna”.Charles Haddon Spurgeon

Przykładając słowa Spurgeona do proklamujących pozabiblijne proroctwa wyznawców ducha zielonoświąkowstwa trudno zaprzeczyć, że ci pół-lunatycy, szaleńcy, heretycy, maniacy i idioci  znieważają Ducha Świętego. Demon zielonoświątkowstwa faktycznie prowadzi do koszmarnych zaburzeń zdrowia psychicznego.

Bóg ostrzega szalenców i wzywa do upamiętania:

Koh. 10:13 Początek słów jego ust to głupota, a koniec jego mowy to wielkie szaleństwo
.
Przysłów 14:16 Mądry boi się i odwraca się od zła, ale głupi w swym szaleństwie jest pewny siebie
/..
Psalm 75:4 Powiedziałem głupcom: Nie szalejcie, a niegodziwym: Nie podnoście rogu.

Zaś chrześcijanie powinni od zielonoświątkowców trzymać się z daleka

„Bądźmy ostrzeżeni, abyśmy, póki żyjemy, trzymali się z dala od towarzystwa takich, którzy odpadli od prawdy, jak to uczynił diabeł. Wszyscy apostaci są podobni do diabła; nie będą spokojni, dopóki nie sprawią, że inni odpadną razem z nimi.” – Nicholas Byfield, Prawdy chrześcijańskie niezbędne do zbawienia